sobota, 6 lutego 2010
A jednak się da!
poniedziałek, 30 listopada 2009
Scott Aspect 40 - test

Osprzęt
Nie będę na ten temat rozpisywał się dużo, gdyż każdy zainteresowany może zerknąć sobie na stronę producenta.Jednak kilka własnych u wag i wniosków nie omieszkam wtrącić. Pierwsze co rzuca się w oczy to miłe dla oka malowanie. Żywe niebieskie elementy w połączeniu z bielą i czernią sprawiają, że rower wygląda elegancko, a i jednocześnie kompozycja nawiązuje do stylistyki maszyn xc. Druga rzecz to opony. Opony są wielkie, to jest pewne. Tak więc, gdy przyjrzawszy się z bliska zauważamy, że owe Schwalbe Black Jack są oponami 26x2.10 możemy zdziwić się nieco. Może nie tym, że 26 cali, ale owo 2.10..? Są tak wielkie, że można chyba by rzec, że są to koła 27 calowe. Określone przez producenta jako opony na uniwersalne warunki, w
istocie takie są. Po asfalcie toczą się lekko, gładko i pomimo na pierwszy rzut oka agresywnego bieżnika, są beszelestne. Podobnie sprawa się ma na leśnych, bitych drogach. Problem zaczyna się w piachu i błocie. Łatwo wtedy stracić panowanie na rowerem. Ponadto są to opony wzmocnione, z warstwą antyprzebiciową. A jeśli dodamy, że to drutówki, wtedy waga jednej – ok. 940g (!)– przestaje dziwić. Amortyzator Suntur XCR zaskoczył mnie mile tym, że oprócz regulacji tłumienia, oferuje także blokadę skoku. Nie działa wprawdzie doskonale, przy podjazdach na stojąco odczuwa się lekkie stukanie, ale przy tej cenie nie można wymagać cudów.Miłą rzeczą jest gięta kierownica, zaopatrzona w kolorystycznie dobrane biało czarne gripy.
Manetki przerzutek wyglądają nieco kosmicznie, ale działają płynnie i bez zarzutu. Również hamulce typu v-brake działają zaskakująco dobrze.
Jazda
Na stronie producenta możemy znaleźć informację, iż seria Aspect to tzw. ścieżkowiec. Zaznaczam: Aspect nie ma jeździć po górach,
lecz w terenie. I jest to absolutna prawda.Już po ruszeniu z miejsca pierwsze wrażenie jest takie, że oto możemy tak teraz jechać następne 500 km bez schodzenia z roweru. Sylwetka jest właściwe rekreacyjna. Na długich, płaskich prostych rower jest wręcz idealny. Dopiero, gdy musimy wykonać nagły skręt, lub / i szybki podjazd wtedy widać, że nie jest to maszyna do XC. Waga i geometria robią swoje. Sytuacja zmienia się, gdy odwrócimy mostek. Aspect robi się żwawy i namawia właściciela, aby ten zjechał z drogi i wjechał na krętą ścieżkę. Przedtem polecam jednak zmienić opony, na takie które trzymają się lepiej mokrego i/ lub piaszczystego podłoża. Po dwóch godzinach jazdy w urozmaiconym terenie wciąż jest wygodnie. Plecy nie bolą, kark też
nie sprawia problemów. Mogę więc z całą pewnością stwierdzić, że Aspect jest idealny dla początkujących maratończyków. Dlaczego początkujących? Ano dlatego, że ci doświadczeni mogą narzekać na wagę niektórych elementów oraz ich klasę. Z tym jednak nie powinno być problemu, gdyż po lekkim up grade sprzętu możemy zrobić z Aspecta pożeracza kilometrów długodystansowych maratonów. Dodam jednak, że z pewnością sprawdzi się lepiej na tzw. płaskich maratonach. Na podjazdach nie będzie tak żwawy jak np. Scale. Za to bardzo pewnie będzie się prowadził na długich zjazdach. Gięta kierownica i wyprostowana sylwetka sprawia, że można czuć się bezpiecznie. Ale przedtem wymieńmy jednak Black Jacki na coś, co pewniej trzyma się podłoża...
Podsumowanie
Aspecta zakupiłem, aby służył mi jako rower treningowy oraz ewentualnie jako rower wycieczkowy w okresie letnim. Być może nawet wybiorę się nim na jakiś płaski wielkopolski maraton. Przyjemność z jazdy, sprzęt markowy, cena umiarkowana, uniwersalizm. W tym przypadku owe 1590,00 PLN to jedna z moich lepszych inwestycji.
Rider
Zdjęcia: Marek Dereszkiewicz
czwartek, 19 listopada 2009
Podsumowanie sezonu 2009
Treningi i wyścigi
Mogę powiedzieć, że bywało raz lepiej, raz gorzej, ale udało mi się ukończyć każdą edycję w miarę przyzwoitym czasie, co ostatecznie dało mi w klasyfikacji końcowej szóste miejsce w M3 oraz dziewiąte w open. Plan zatem został wykonany. Szkoda jedynie, że w przeciwieństwie do finału 2008, w tym roku dekoracje finalistów dotyczyły pierwszych trójek oraz zabrakło dekoracji pierwszej dziesiątki. Niby nic, ale jednak... No, ale powiedzmy, że to przez wszechobecny „kryzys”.
Na pewno są to całkiem odmienne wrażenia od ścigania się po lasach północno – zachodniej Polski. W górach rzeczywiście mamy do czynienia z kolarstwem górskim, na naszych terenach nazwałbym to kolarstwem terenowym (termin przełajowe jest już zarezerwowany dla osobnej dyscypliny).Oprócz maratonów wziąłem też udział w kilku edycjach Pucharu Wielkopolski w XC. Sama dyscyplina, nie dość że wymagająca siły i kondycji, to w Wielkopolsce stoi na wysokim poziomie. Za każdym razem wyścigi kończyłem w około pierwszych 25-30% stawki, co i tak jest niezłym wynikiem. Co do XCMTB, to trzeci rok z rzędu wziąłem także udział w eliminacjach w Mistrzostwach Kolarstwa Górskiego dla woj. Wielkopolskiego z cyklu Family Cup. Podobnie jak przed rokiem zająłem III miejsce.
Pod koniec sezonu, w październiku, postanowiłem na chwilę wrócić tego co mi wychodziło najlepiej w 2008 roku czyli startów na dystansach 30-35 km. Miał to być test, czy w roku 2010 zająć się tym ponownie. Próba odbyła się w Wieleniu, dokąd początkowo wcale nie planowałem jechać. Jednak słoneczna pogoda oraz chęć sprawdzenia się sprawiły, że stanąłem na starcie. Na około 140 zawodników w klasyfikacji open zajął siódme miejsce, a swojej M3 miejsce drugie. Zatem całkiem nieźle. Nie wiem dlaczego akurat tak się dzieje.
Wiem za to jakie błędy popełniłem. Od wczesnej wiosny było zbyt wiele startów i zbyt mało regeneracji. Wyścigi były co tydzień, a czasami nawet sobota i niedziela. Gdybym zawodowcem to OK. Sztab trenerów, masażystów, lekarzy, dietetyków nie pozwoliłby mi się wykończyć. Niestety amator, który poza treningami i wyścigami musi co rano wstać do pracy, łatwo może przedobrzyć. Właśnie ten nadmiar doprowadził do tego, że od około połowy maja wystąpiły u mnie wszystkie objawy przetrenowania, które utrzymywały się przez cały sezon. Zatem nauka nr. 1 na przyszły rok: jeździć mniej, wygrywać więcej. Przetrenowanie wpłynęło także na późniejszą liczbę treningów oraz liczbę przejechanych kilometrów. Rok 2009 jest dla mnie pod tym względem wyjątkowo słaby – niecałe 7 tys od stycznia do chwili obecnej.
SprzętW ciągu ostatniego roku trenowałem na dwóch rowerach: Scott Scale 50 z 2009 roku i trzyletnim Treku 4300. W zawodach startowałem na tym pierwszym. Ostatnio Treka zamieniłem na rzecz kolejnego Scotta, tym razem Aspect 40 z 2010 roku, ale o tym będzie osobny wpis. Scale sprawdził się w 100%. W ciągu roku czyniłem jedynie bieżące konserwacje, typu smarowanie. Przerzutka tylna XT Shadow nie wymagała zakręcenia nawet jedną śrubką i działa idealnie. Sam rower nie jest zbyt lekki (12 kg) i wyposażony jest w opony Continental Mountain King 2.2, które nie dawały mi małych oporów, ale za to miałem pewność, że dadzą radę i w górach i w piachach. Solidne i w sam raz na długie dystanse w zmiennych warunkach. To samo można powiedzieć na temat samego Scale’a. W przyszłym roku zostanie jednak wyposażony przeze mnie w opony do szybszej jazdy, ale i dystanse będą mniej „epickie”. Dobrym posunięciem była wymiana siodełka na Selle Italia, lżejsze i
wygodniejsze od fabrycznego. To samo w temacie gripów: na rzecz fabrycznych założyłem Setlaz Armor. Duży komfort, pewny chwyt i nazwa jakoś tak pasująca do charakteru mojego Scotta... Od tego sezonu, wraz z Markiem, przystąpiliśmy do LKS Drogowiec. Szkoda, że z pozostałymi mastersami nie udało się ustalić wspólnego programu startów, tak abyśmy mogli w wybranym cyklu wziąć udział w klasyfikacji generalnej. Do tego potrzeba zazwyczaj około czterech zawodników.
Nie każdy pewnie sobie zdaje sprawę, ale fakt jeżdżenia z logo kilku sponsorów w zasadzie nic nie oznacza, gdyż dofinansowywani są młodzi kolarze, zaś mastersi muszą sobie radzić sami w kwestii serwisu, opłat startowych itp. Oczywiście bardzo dobrze, że młodzież ma wsparcie ze strony sponsorów, jednak ja rozważam zmianę koszulki na taką, gdzie nie będę nikomu robił darmowej reklamy. Pozytywnym wyjątkiem od tej reguły, jest w tym przypadku fakt, że przynajmniej firma w której pracuję zasponsorowała zakup stroju dla mnie i Marka, dlatego też znak lill-Sport jest jak dla mnie naprawdę zasługującym na swoje miejsce logo na koszulce i spodenkach.
Sezon 2010Więcej jeździć. Poprawić technikę. Zwiększyć moc i umiejętności szybkościowe. Nie przetrenować się. Stawiać na krótsze dystanse. I wciąż cieszyć się każdą chwilą na rowerze.
piątek, 23 października 2009
Sztafeta w Pile 17.10.2009

A później jeszcze tylko niemal 40 km poprzez lasy... Podziękowania dla organizatorów za zaproszenie i miłe przyjęcie oraz świetnie zorganizowaną imprezę.
Link do relacji UKS Sportowiec: http://sportowiec.pila.pl/akt_142.html
Link do galerii: http://picasaweb.google.pl/iwanowski.piotr/SztafetaKolarska09#
S.Wągrowiec - PW w XC 10.10.2009
W klasyfikacji generalnej zająłem 13 miejsce, startując w 4 z 7 edycji.
Tekst: Sławek
Foto: TD
poniedziałek, 28 września 2009
Maraton Michałki w Wieleniu - 26.09.2009


W tym roku wraz z Markiem startowaliśmy na dystansie 30 km. Okazało się, że dystans ten miał całkiem mocną obsadę, a i frekwencja około 140 zawodników wskazywała na to, że nie będzie lekko. Już podczas pierwszych 3 km, gdy trasa biegła po asfalcie, a prędkość oscylowała granicach 40 - 45 km/h, można było mieć problemy z utrzymaniem tempa. Mi udało się dotrzeć do czuba peletonu dzięki rozprowadzeniu Marka, przez co w las wjechałem wraz z czołową grupką. Potem pozostało już tylko jechać co sił w nogach i płucach.
Ostatecznie zająłem drugie miejsce w M3 z czasem 1:02:57, ze stratą niecałych 3 minut do Rafała Łukawskiego z Corratec Team. Marek zjawił się na mecie 4 minuty później zajmując w kategorii M2 miejsce 8.
Sławek
czwartek, 17 września 2009
Gryf Maraton MTB VI - Szczecin 13.09.2009

Czas na trochę statystyki po 6 edycjach Gryf MTB. W końcowej klasyfikacji generalnej open znalazło się 568 zawodników, z których 404 zebrało punkty. W mojej kategorii M3 sklasyfikowano 224 zawodników, a 123 z nich zebrało punkty do klasyfikacji końcowej. W kategorii M2 było to odpowiednio 259 i 114 zawodników.Na koniec podsumowanie całego cyklu w klasyfikacji generalnej:
Sławek – 6 miejsce w M3, 9 miejsce w generalnej open – 2446,28 pkt
Marek – 9 miejsce w M2, 27 miejsce w generalnej open – 1980,26 pkt
Przed sezonem startowym moim planem co do klasyfikacji końcowej było zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce w klasyfikacji generalnej open oraz w pierwszej szóstce w mojej kategorii wiekowej M3. Można zatem uznać, że plan został wykonany.
środa, 16 września 2009
Szosowe Mistrzostwa Piły - 12.09.2009
W imprezie brali udział kolarze LKS Drogowiec Złotów: Andrzej Karłowicz, Zbigniew Betscher, Bogusław Manikowski, Irek Gabrych (kategoria mtb) i ja. Łącznie wystartowało 64 zawodników.
Udział w zawodach był dla mnie debiutem, gdyż zaledwie od tygodnia zacząłem jeździć na „szosówce”. Lubię ten rodzaj dyscypliny, w tym duże prędkości dlatego postanowiłem wziąć udział w zawodach w Pile. Impreza dobrze zorganizowana, sympatyczna atmosfera i rywalizacja na wysokim poziomie- tak mogę w skrócie scharakteryzować „czasówkę”.
W mojej kategorii zająłem 18 miejsce na 25 zawodników. Nie jest to może rewelacyjne osiągnięcie, ale warto było brać udział w pilskich mistrzostwach. Trzeba zacząć więcej trenować na szosie…
Więcej informacji na stronie UKS Sportowiec Piła
http://sportowiec.pila.pl/akt_136.html
środa, 19 sierpnia 2009
Gryf Maraton MTB - Barlinek 16.08.2009
Nasze czasy i miejsca w klasyfikacji open oraz w kategoriach:
18. Sławek – czas 3:52:50 - 6 (lub 7?) miejsce w kategorii M3
38. Wiesław Fidurski – czas 4:10:44 - 6 miejsce w kategorii M5
46. Marek – czas 4:21:33 - 10 miejsce w kategorii M2
Przypomnę, że cykl Gryf Maraton MTB składa się z sześciu edycji. Po piątej edycji w Barlinku jestem sklasyfikowany na 5-ej pozycji w klasyfikacji generalnej open oraz na miejscu 4-ym w mojej kategorii wiekowej M3. Biorąc pod uwagę setki sklasyfikowanych zawodników, wynik ten uważam za bardzo dobry. Pozostała jeszcze edycja VI, która odbędzie się 13-ego września w Szczecinie.


Sławek
wtorek, 4 sierpnia 2009
MTB Marathon#7 - Głuszyca - 1.08.2009
Jak dla mnie 2 x pierwszy raz, czyli:1. w końcu pierwszy górski maraton MTB
2. zaliczony pierwszy "tysiecznik" (Wielka Sowa - 1015 m npm)
Tym razem nie miało być zaciekle i super wyścigowo, ale chodziło p oprostu o pokonanie bardzo wymagającej trasy, której juz samo ukończenie było sukcesem. Wielu zawodnikom nie udalo się tego dokonać ze względu na usterki sprzętu, wypadki lub krańcowe zmęczenie, któremu sprzyjał około 30'C upał.
Klasyfikacja. Na dystansie mega startowało około 350 zawodników. Najlepszy czas to 02:46, a najgorszy 07:49. Trasa o długości około 57 km.
ja - 131 open / 42 w M3, czas - 4:22:14
Marek - 135 open / 59 w M2, czas - 4:24:18




Linki do relacji:
http://news.bikeworld.pl/rower/artykul/5125/Maraton.w.Gluszycy/
http://www.mtbnews.pl/content/view/1396/1/
Sławek
poniedziałek, 27 lipca 2009
Metropolia MTB Maraton I - Bydgoszcz 12.07.2009

czwartek, 2 lipca 2009
Mistrzostwa Piły MTB - 27.06.2009






