Ostatecznie zająłem drugie miejsce za Piotrem Nowackim z Piły. Marek w swojej kategorii zajął miejsce szóste.
Poniżej kilka zdjęć z zawodów.

Nie będę na ten temat rozpisywał się dużo, gdyż każdy zainteresowany może zerknąć sobie na stronę producenta.
istocie takie są. Po asfalcie toczą się lekko, gładko i pomimo na pierwszy rzut oka agresywnego bieżnika, są beszelestne. Podobnie sprawa się ma na leśnych, bitych drogach. Problem zaczyna się w piachu i błocie. Łatwo wtedy stracić panowanie na rowerem. Ponadto są to opony wzmocnione, z warstwą antyprzebiciową. A jeśli dodamy, że to drutówki, wtedy waga jednej – ok. 940g (!)– przestaje dziwić. Amortyzator Suntur XCR zaskoczył mnie mile tym, że oprócz regulacji tłumienia, oferuje także blokadę skoku. Nie działa wprawdzie doskonale, przy podjazdach na stojąco odczuwa się lekkie stukanie, ale przy tej cenie nie można wymagać cudów.
lecz w terenie. I jest to absolutna prawda.
nie sprawia problemów. Mogę więc z całą pewnością stwierdzić, że Aspect jest idealny dla początkujących maratończyków. Dlaczego początkujących? Ano dlatego, że ci doświadczeni mogą narzekać na wagę niektórych elementów oraz ich klasę. Z tym jednak nie powinno być problemu, gdyż po lekkim up grade sprzętu możemy zrobić z Aspecta pożeracza kilometrów długodystansowych maratonów. Dodam jednak, że z pewnością sprawdzi się lepiej na tzw. płaskich maratonach. Na podjazdach nie będzie tak żwawy jak np. Scale. Za to bardzo pewnie będzie się prowadził na długich zjazdach. Gięta kierownica i wyprostowana sylwetka sprawia, że można czuć się bezpiecznie. Ale przedtem wymieńmy jednak Black Jacki na coś, co pewniej trzyma się podłoża...
Podsumowanie
Aspecta zakupiłem, aby służył mi jako rower treningowy oraz ewentualnie jako rower wycieczkowy w okresie letnim. Być może nawet wybiorę się nim na jakiś płaski wielkopolski maraton. Przyjemność z jazdy, sprzęt markowy, cena umiarkowana, uniwersalizm. W tym przypadku owe 1590,00 PLN to jedna z moich lepszych inwestycji.
Rider
Zdjęcia: Marek Dereszkiewicz
Treningi i wyścigi
Mogę powiedzieć, że bywało raz lepiej, raz gorzej, ale udało mi się ukończyć każdą edycję w miarę przyzwoitym czasie, co ostatecznie dało mi w klasyfikacji końcowej szóste miejsce w M3 oraz dziewiąte w open. Plan zatem został wykonany. Szkoda jedynie, że w przeciwieństwie do finału 2008, w tym roku dekoracje finalistów dotyczyły pierwszych trójek oraz zabrakło dekoracji pierwszej dziesiątki. Niby nic, ale jednak... No, ale powiedzmy, że to przez wszechobecny „kryzys”.
Na pewno są to całkiem odmienne wrażenia od ścigania się po lasach północno – zachodniej Polski. W górach rzeczywiście mamy do czynienia z kolarstwem górskim, na naszych terenach nazwałbym to kolarstwem terenowym (termin przełajowe jest już zarezerwowany dla osobnej dyscypliny).
Sprzęt
wygodniejsze od fabrycznego. To samo w temacie gripów: na rzecz fabrycznych założyłem Setlaz Armor. Duży komfort, pewny chwyt i nazwa jakoś tak pasująca do charakteru mojego Scotta...
Sezon 2010
A później jeszcze tylko niemal 40 km poprzez lasy... Podziękowania dla organizatorów za zaproszenie i miłe przyjęcie oraz świetnie zorganizowaną imprezę.
Link do relacji UKS Sportowiec: http://sportowiec.pila.pl/akt_142.html
Link do galerii: http://picasaweb.google.pl/iwanowski.piotr/SztafetaKolarska09#
S.
Tekst: Sławek
Foto: TD


W tym roku wraz z Markiem startowaliśmy na dystansie 30 km. Okazało się, że dystans ten miał całkiem mocną obsadę, a i frekwencja około 140 zawodników wskazywała na to, że nie będzie lekko. Już podczas pierwszych 3 km, gdy trasa biegła po asfalcie, a prędkość oscylowała granicach 40 - 45 km/h, można było mieć problemy z utrzymaniem tempa. Mi udało się dotrzeć do czuba peletonu dzięki rozprowadzeniu Marka, przez co w las wjechałem wraz z czołową grupką. Potem pozostało już tylko jechać co sił w nogach i płucach.
Ostatecznie zająłem drugie miejsce w M3 z czasem 1:02:57, ze stratą niecałych 3 minut do Rafała Łukawskiego z Corratec Team. Marek zjawił się na mecie 4 minuty później zajmując w kategorii M2 miejsce 8.
Sławek

Czas na trochę statystyki po 6 edycjach Gryf MTB. W końcowej klasyfikacji generalnej open znalazło się 568 zawodników, z których 404 zebrało punkty. W mojej kategorii M3 sklasyfikowano 224 zawodników, a 123 z nich zebrało punkty do klasyfikacji końcowej. W kategorii M2 było to odpowiednio 259 i 114 zawodników.


Sławek