środa, 19 sierpnia 2009

Gryf Maraton MTB - Barlinek 16.08.2009

Za nami 5 z 6 edycji Maratonu Gryfa Pomorskiego. W ostatni weekend ścigaliśmy się w Barlinku. Trasa zapowiadana jako szybka i płaska, dała się we znaki zwłaszcza na dystansie, na którym oprócz mnie startował także Marek i Wiesław Fidurski. Z zapowiadanych 75 km wyszło 82,4 km, a ostatnie 15 km z mnóstwem zjazdów i podjazdów oraz błota i kolein przy około 30’C upale skutecznie umęczyły zawodników.
Nasze czasy i miejsca w klasyfikacji open oraz w kategoriach:

18. Sławek – czas 3:52:50 - 6 (lub 7?) miejsce w kategorii M3
38. Wiesław Fidurski – czas 4:10:44 - 6 miejsce w kategorii M5
46. Marek – czas 4:21:33 - 10 miejsce w kategorii M2

Przypomnę, że cykl Gryf Maraton MTB składa się z sześciu edycji. Po piątej edycji w Barlinku jestem sklasyfikowany na 5-ej pozycji w klasyfikacji generalnej open oraz na miejscu 4-ym w mojej kategorii wiekowej M3. Biorąc pod uwagę setki sklasyfikowanych zawodników, wynik ten uważam za bardzo dobry. Pozostała jeszcze edycja VI, która odbędzie się 13-ego września w Szczecinie.



Sławek

wtorek, 4 sierpnia 2009

MTB Marathon#7 - Głuszyca - 1.08.2009

Jak dla mnie 2 x pierwszy raz, czyli:

1. w końcu pierwszy górski maraton MTB

2. zaliczony pierwszy "tysiecznik" (Wielka Sowa - 1015 m npm)

Tym razem nie miało być zaciekle i super wyścigowo, ale chodziło p oprostu o pokonanie bardzo wymagającej trasy, której juz samo ukończenie było sukcesem. Wielu zawodnikom nie udalo się tego dokonać ze względu na usterki sprzętu, wypadki lub krańcowe zmęczenie, któremu sprzyjał około 30'C upał.

Klasyfikacja. Na dystansie mega startowało około 350 zawodników. Najlepszy czas to 02:46, a najgorszy 07:49. Trasa o długości około 57 km.

ja - 131 open / 42 w M3, czas - 4:22:14

Marek - 135 open / 59 w M2, czas - 4:24:18






Nizej, po zawodach. Marek i Andrzej Kaiser.
Linki do relacji:

http://news.bikeworld.pl/rower/artykul/5125/Maraton.w.Gluszycy/

http://www.mtbnews.pl/content/view/1396/1/

Sławek

poniedziałek, 27 lipca 2009

Metropolia MTB Maraton I - Bydgoszcz 12.07.2009

Pierwsza edycja nowego nowego cyklu. I to niedaleko, bo w Bydgoszczy. Wpisowe, symboliczne 20 zł, natomiast organizacja, bufety, posiłek regeneracyjny jak na wszystkich porządnych tego typu imprezach.

Oprócz mnie, ze Złotowa przyjechali Arek Nowacki (M1) i Irek Gabrych (M2) oraz Kazik Kowalski z Krajenki (M5). Ja oczywiście w kategorii M3. Tym sposobem obstawiliśmy prawie wszystkie kategorie wiekowe.

Na starcie zawodnicy rozstawieni zostali w sektorach w-g kolejności zgłoszeń, dzięki czemu Kazik miał najlepiej z nas, stojąc w pierwszej lini. Na ok 240 zawodników mi przypadł nr 143, co oznaczało miejsce startowe w około środku grupy.

Trasa o długości ok 55 km była w ok 1/3 mocno interwałowa, dzięki czemu stawka się rozciągnęła. Na około 38 km doścignąłem i prześcignąłem Arka, ktory chyba przesadził z mocnym tempem na początku, a ok 5 km przed metą Irka, który postąpił podobnie. Na mętę wpadłem około pół minuty za Kazikiem.

Ostatecznie zajęliśmy miejsca jak ponizej w kat. open na około 240 starujących. Ja w M3 zająłem miejsce 16.

38 - Kazik (pierwszy w M5)
43 - ja
53 - Arek
56 - Irek

czwartek, 2 lipca 2009

Mistrzostwa Piły MTB - 27.06.2009

W sobotę 27 czerwca wybraliśmy się niedaleko, na Mistrzostwa Piły w Kolarstwie Górskim.

Wyniki nie były moze rewelacyjne, ale czas spędzony był sympatycznie, a do tego w loterii wygrałem niezły licznik Sigma 1200.

W kategori M3 startowałem ja, Marek oraz Andrzej. Na 15 zawodników zajęliśmy odpowiednio, 7, 9 oraz 15 miejsce.


Poniżej kilka zdjęć:


wtorek, 23 czerwca 2009

Gryf Maraton IV edycja 2009 - Szczecin

Gdy patrzyłem co się działo na trasie IV edycji Gryf MTB oraz słuchałem już po wyścigu wrażeń innych zawodników, naszły mnie pewne refleksje. Co powiecie słysząc, gdy naprawdę dobry zawodnik mówi, że miałby super czas, ale... I tutaj mamy: ale źle skręciłem, bo nie zobaczyłem znaku; ale urwałem łańcuch; urwałem przerzutkę; trasa była źle oznakowana itp., itd. Poniższe przemyślenia to moje obserwacje w czwartym sezonie ścigania się. Wiem, że są zawodnicy z o wiele większym stażem i być może mieli by inne zdanie. Jakby nie było każdy ma prawo do swojego. Zatem...

Maratony MTB i zawody MTB XC różnią się od siebie. Wie o tym każdy, kto chociaż trochę zainteresował się tą dyscypliną, że o zawodnikach nie wspomnę. Mamy zatem tak podstawową różnicę jak ta (przypomnę dla niewtajemniczonych), że w XC ścigamy się po rundach ok 2 do 4 km, trasa jest bardziej techniczna i interwałowa i wymaga innego rodzaju wysiłku – w uproszczeniu; krócej, ale mocniej. W MTB XC trasa jest oznaczona i otaśmowana niemal na całej długości, tak więc nie sposób się zgubić. Zwłaszcza, że w polu widzenia poruszają się wciąż inni zawodnicy – za nami, przed nami. Kto wygrywa w XC? Na pewno zawodnik najlepiej przygotowany kondycyjnie + troszkę taktyki. Wysokiej klasy sprzęt może być pomocny. I tutaj dochodzę do moich spostrzeżeń jak XC ma się do maratonu MTB. Jakie elementy składają się na sukces?

1. Przygotowanie kondycyjne, czyli tzw. forma. Bez tego elementu nie można liczyć na wysoko punktowane miejsce. To oczywista oczywistość, więc nie będę się pastwił nad tym punktem.

2.Taktyka, czyli użycie nie tylko siły mięsni, ale czegoś równie ważnego, a nawet najważniejszego, czyli mózgu. Rozsądne rozłożenie sił na wysiłek trwający od 2 do 4 lub więcej nawet godzin. Trzymanie się zawodników, z którymi rywalizujemy. Wiedzieć, kiedy jechać w grupie i z kim, a kiedy i jak odjechać, zostawiając towarzystwo za sobą.

3. Uważność. Uważamy na znaki na drzewach, taśmy; na to czy mamy zapas płynów, czy należy go uzupełnić na kolejnym bufecie; czy nie robimy przekosów łańcucha; uważamy na koło jadącego przed nami i na gałąź nad nami, która może w najlepszym przypadku zerwać kask z głowy. Także na gościa za nami, który przy naszym najlżejszym zahamowaniu może wjechać na nas z tyłu. Jednym słowem uważamy na całą masę drobiazgów, gdyż przeoczenie jednego może zakończyć naszą radosną wyścigową jazdę.

Podsumowując: o ile zawody MTBXC uważam za trudniejsze wyzwanie pod kątem sportowym, biorąc pod uwagę przygotowanie kondycyjne i technikę jazdy, o tyle maratony wymagają większego przygotowania planu działania i dbałości o detale. Należy wcześniej rozegrać w głowie różne możliwe warianty i sytuacje.

A jak poszło mi tym razem w Szczecinie? Średnio. Najwyraźniej w tym sezonie zrobiłem jakiś błąd. Po kryzysie formy, który nadszedł około miesiąc temu, przez ostatni czas starałem się zbytnio nie forsować treningami, aby nie zniszczyć resztek rzeczonej formy. Wiadomo jednak, że ograniczeniem liczby treningów tejże formy się nie zbuduje. Pierwsze z dwóch 37 km okrążeń pokonałem względnie szybko w czasie 1:43, który dałby mi dawał mi drugie miejsce w M3 na dystansie 37 km, gdybym wcześniej zdecydował się na ten właśnie dystans. Niestety w tym sezonie zachciało mi się walczyć w klasyfikacji generalnej, a tu trzeba jechać dystanse maksymalne. Problem zaczął się na początku drugiego okrążenia. Tu dał znać o sobie brak wyjeżdżonych w ostatnim czasie kilometrów. Nadszedł mianowicie kryzys. Miałem nadzieję, że jak to bywa po około 15 minutach minie. Niestety był to mega kryzys. Dawno mi się nie zdarzyło, abym pod podjazdy strome, ale możliwe do wjechania wchodził na piechotę. Do tego w takich momentach, przy zmianie pozycji dodatkowo zaczynały łapać mnie skurcze w uda i łydki. Widziałem jak na delikatnym podjeździe, który normalnie pokonałbym 20-30 km/h moja prędkość spada do 8 km/h. W połowie drugiej rundy rozpadało się i wszyscy mieliśmy jeszcze błotko. Dzięki temu zaliczyłem już prawie zapomnianą przeze mnie atrakcję, czyli OTB na najbardziej stromym zjeździe na trasie. Ubłocony, ale zadowolony z tego, że dotarłem jednak cały na metę, zająłem 8 miejsce w M3 z czasem 3:54.

Po 4-ej z 6-iu edycji zajmuję 8 miejsce w klasyfikacji generalnej open oraz 6 miejsce w M3. To nawet nieźle, biorąc pod uwagę liczbę zawodników, bodaj około 100 w kategorii i kilkuset w open.

Marek w kategorii M2 zajął miejsce 17 z czasem 4:04.

Kolejna edycja Gryf MTB odbędzie się 16 sierpnia w Barlinku. Jest czas na regenerację i przemyślenia.

Poniżej zdjęcia.

Sławek

wtorek, 2 czerwca 2009

Puchar Wielkopolski - edycja III - Chodzież 24.05.2009

Następny dzień po maratonie w Bogdańcu, czekały nas zawody XC w Chodziezy. Udało mi się chyba względnie nieźle, gdyz zająłem miejsce w połowie stawki - 9 na 22, z czasem 1:17:28, co biorąc pod uwagę spadek formy jest wynikiem akceptowalnym.
Tym sposobem w Pucharze Wielkoplski zajmuję 5 miejsce w swojej kategorii.
Marek zajął miejsce 26 (na 31 zawodników) z czasem 01:19:42.
Wiesław Fidurski w kat. M3 zajął miejsce 4 (na 6 zawodników) , czas
Nasze zdjęcia z Chodzieży w powyzszej kolejnosci - ponizej.



Relacja w mtbnews

Relacja w xcmtb

Relacja w "Wielkopolskie rowerowanie"

Gryf MTB III - Bogdaniec - 23.05.2009

Kolejny wyścig spod znaku Gryfa Pomorskiego. Słabej jazdy ciąg dalszy. Zmęcznie się kumuluje.
Trasa wymagająca, interwałowa, 70 km.
Zdjęć jak dotąd brak. Wyniki ponizej:

ja - 13 miejsce (na 43) w kat. M3, czas 3:16
Marek - 12 m. (na 23) w kat. M2, czas 3:27

Po tym wyścigu spadłem o jedno miejsce w klasyfikacji generalnej open i zajmuję teraz miejsce 9, a w kat. M3 miejsce 7.
Marek (jedna edycja mniej) odpowiednio - 55 i 17 w M2.

S.

piątek, 22 maja 2009

Gryf MTB II - XC Szczecin

Pierwszy raz w cyklu Maraton Gryfa Pomorskiego odbyły się zawody XC. Trzeba przyznać, że trasa była poprowadzona bardzo ciekawie. W niektórych momentach wymagająca technicznie, a w 95% wymagająca kondycyjnie.
Nie zawiedli też organizatorzy. Opieka medyczna na trasie w razie „W””, fotografowie robiący zdjęcia, grupa sędziów skrupulatnie spisujących zawodników.
W kategorii open zająłem 10 miejsce. Na 29 zawodników swojej kategorii M3 zająłem miejsce 9, z czasem 1:29. Nie jest to wynik jakiego oczekiwałem. Był to wynik nieoczekiwanej niemocy, spowodowanej najwyraźniej dużą liczbą startów oraz treningów. Nie jestem przyzwyczajony do jeżdżenia na najmiększych przełożeniach, a tutaj było to częste zjawisko.
Marek w kategorii M2, z czasem 1:34, zajął 14 miejsce (na 34 zawodników).
W tygodniu przerwa od treningów. Kolejny weekend to maraton w Bogdańcu (Gryf MTB)oraz XC w Chodzieży (Puchar Wielkopolski). I w jednym i w drugim cyklu zbieram punkty, więc trzeba powalczyć, a przedtem troszkę zebrać siły..
W cyklu Gryfa po dwóch edycjach jestem na 8 miejscu w klasyfikacji generalnej open (na niemal 600 sklasyfikowanych osób), co jest całkiem fajne.
Zdjęcia z zawodów poniżej.






SD

wtorek, 12 maja 2009

Puchar Wielkopolski w Złotowie - 10.V.2009

Mało czasu, nie będzie długiej relacji. Trasa dobrze znana, w końcu wyścig na swojej ziemi. Konkurenci mocni, grunt błotnisty, dobry wyścig.

Bohater dnia - Rafał Dymek - 3 z 8 okrązeń biegiem z rowerem z zerwanym łańcuchem. Docenili to organizatorzy, fundując specjalną premię. Opłaciło się nie odpuszczać - 3 miejsce w Masters 2.


Kilka zdjęć zrobionych przez Marka poniżej.




SD

poniedziałek, 4 maja 2009

Family Cup Piła

W sobotę 2 maja odbyły się kolejne zawody z cyklu Family Cup – Amatorskie Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Górskim – eliminacje dla województw wielkopolskiego i lubuskiego.
LKS Drogowiec reprezentowany był przez Irka Gabrycha, Marka oraz mnie. Byli z nami także Andrzej Tomas (niezrzeszony) oraz Kazimierz Kowalski (Corratec Team).


Pogoda była idealna – bezchmurne niebo, ciepło, lekki wiaterek. Wpisowe 10 zł to kwota wręcz symboliczna. Tradycyjnie już w zawodach tego cyklu nie kazdy i nie zawsze zna harmonogram zawodów. Na początku poinformowano nas, że start weteranów nastąpi około 11.00, potem dotarły nas słuchy, że około 14.00, a w końcu nastąpiło to nagle około południa. You never know...
Na starcie ja, Kazik oraz Andrzej jako weterani i weterani starsi stanęliśmy wraz z juniorami, którzy zostali wystartowani minutę przed nami. Do pokonania mieliśmy 8 okrążeń o długości około 2,2 km każde. Od samego początku, już po pierwszych 10 metrach ustaliła się kolejność Piotr Nowacki z UKS Speeder z Piły (II miejsce w 2008 roku), Mariusz Grzywniak z Murowanej Gośliny (I miejsce w 2008 r.) oraz ja (III miejsce w 2008 r.). Na kolejnych okrążeniach Piotr Nowacki coraz bardziej umacniał się na prowadzeniu, a Mariusz Grzywniak na drugim miejscu. O pechu może mówić Kazik, który już na pierwszym okrążeniu złapał gumę, co zmusiło go do wycofania się z wyścigu.

Ponizej w kolejności: Piotr Nowacki, Mariusz Grzywniak i ja.



Moje trzecie miejsce wydawało się pewne i niezagrożone. Dublowalem kolejnych zawodników, gdy nagle na przedostatnim okrążeniu głośny syk uświadomił mi, że… złapałem gumę. Mając jednak świadomość dużej przewagi nad zawodnikami za mną postanowiłem kontynuować wyścig. Jazda na flaku wymaga dużego wysiłku, a poza tym istnieje spore prawdopodobieństwa zniszczenia koła i opony, które w tej klasie sprzęcie do tanich nie należą.



Około 200m przed metę dogonił mnie zawodnik z czwartej pozycji, z pilskiej drużyny mastersów „Kameleon”, który zaskoczył mnie niesamowicie pozytywnie, gdy zwolnił przed metą i pozwolił mi przekroczyć ją jako trzeciemu zawodnikowi. Jak później stwierdził wywalczyłem to trzecie miejsce, a przebita opona to tylko pech. To fakt, ale pech jest wkalkulowany w ten sport i nie każdy potrafiłby zachować się z taką klasą. Zawodnikiem tym był Krzysztof Kosmatka.
Jak było do przewidzenia Piotr Nowacki przyjechał pierwszy, a Mariusz Grzywniak drugi. Andrzej, zgodnie z zapowiedzią, podszedł do sprawy bardziej rekreacyjnie i nie walczył o miejsca w czołówce, ciesząc się jazdą na nowo zakupionym sprzęcie.



W kategorii seniorów rywali zdeklasował Irek, który od samego początku uplasował się na prowadzeniu i z okrążenia na okrążenie tylko zwiększał przewagę, ścigając się właściwie z samym sobą. Bez problemów zdobył pierwsze miejsce na podium. Marek zajął piąte miejsce.



Po wręczeniu dyplomów i pucharów odbyło się losowanie, podczas którego wygrałem ładną, dobrej jakości jesienną bluzę kolarską, a Irek rękawiczki.
Podsumowując: jeśli nie liczyć przebitych opon, impreza bardzo udana.


tekst: Sławek
foto: Tadeusz Dereszkiewicz