wtorek, 4 sierpnia 2009

MTB Marathon#7 - Głuszyca - 1.08.2009

Jak dla mnie 2 x pierwszy raz, czyli:

1. w końcu pierwszy górski maraton MTB

2. zaliczony pierwszy "tysiecznik" (Wielka Sowa - 1015 m npm)

Tym razem nie miało być zaciekle i super wyścigowo, ale chodziło p oprostu o pokonanie bardzo wymagającej trasy, której juz samo ukończenie było sukcesem. Wielu zawodnikom nie udalo się tego dokonać ze względu na usterki sprzętu, wypadki lub krańcowe zmęczenie, któremu sprzyjał około 30'C upał.

Klasyfikacja. Na dystansie mega startowało około 350 zawodników. Najlepszy czas to 02:46, a najgorszy 07:49. Trasa o długości około 57 km.

ja - 131 open / 42 w M3, czas - 4:22:14

Marek - 135 open / 59 w M2, czas - 4:24:18






Nizej, po zawodach. Marek i Andrzej Kaiser.
Linki do relacji:

http://news.bikeworld.pl/rower/artykul/5125/Maraton.w.Gluszycy/

http://www.mtbnews.pl/content/view/1396/1/

Sławek

poniedziałek, 27 lipca 2009

Metropolia MTB Maraton I - Bydgoszcz 12.07.2009

Pierwsza edycja nowego nowego cyklu. I to niedaleko, bo w Bydgoszczy. Wpisowe, symboliczne 20 zł, natomiast organizacja, bufety, posiłek regeneracyjny jak na wszystkich porządnych tego typu imprezach.

Oprócz mnie, ze Złotowa przyjechali Arek Nowacki (M1) i Irek Gabrych (M2) oraz Kazik Kowalski z Krajenki (M5). Ja oczywiście w kategorii M3. Tym sposobem obstawiliśmy prawie wszystkie kategorie wiekowe.

Na starcie zawodnicy rozstawieni zostali w sektorach w-g kolejności zgłoszeń, dzięki czemu Kazik miał najlepiej z nas, stojąc w pierwszej lini. Na ok 240 zawodników mi przypadł nr 143, co oznaczało miejsce startowe w około środku grupy.

Trasa o długości ok 55 km była w ok 1/3 mocno interwałowa, dzięki czemu stawka się rozciągnęła. Na około 38 km doścignąłem i prześcignąłem Arka, ktory chyba przesadził z mocnym tempem na początku, a ok 5 km przed metą Irka, który postąpił podobnie. Na mętę wpadłem około pół minuty za Kazikiem.

Ostatecznie zajęliśmy miejsca jak ponizej w kat. open na około 240 starujących. Ja w M3 zająłem miejsce 16.

38 - Kazik (pierwszy w M5)
43 - ja
53 - Arek
56 - Irek

czwartek, 2 lipca 2009

Mistrzostwa Piły MTB - 27.06.2009

W sobotę 27 czerwca wybraliśmy się niedaleko, na Mistrzostwa Piły w Kolarstwie Górskim.

Wyniki nie były moze rewelacyjne, ale czas spędzony był sympatycznie, a do tego w loterii wygrałem niezły licznik Sigma 1200.

W kategori M3 startowałem ja, Marek oraz Andrzej. Na 15 zawodników zajęliśmy odpowiednio, 7, 9 oraz 15 miejsce.


Poniżej kilka zdjęć:


wtorek, 23 czerwca 2009

Gryf Maraton IV edycja 2009 - Szczecin

Gdy patrzyłem co się działo na trasie IV edycji Gryf MTB oraz słuchałem już po wyścigu wrażeń innych zawodników, naszły mnie pewne refleksje. Co powiecie słysząc, gdy naprawdę dobry zawodnik mówi, że miałby super czas, ale... I tutaj mamy: ale źle skręciłem, bo nie zobaczyłem znaku; ale urwałem łańcuch; urwałem przerzutkę; trasa była źle oznakowana itp., itd. Poniższe przemyślenia to moje obserwacje w czwartym sezonie ścigania się. Wiem, że są zawodnicy z o wiele większym stażem i być może mieli by inne zdanie. Jakby nie było każdy ma prawo do swojego. Zatem...

Maratony MTB i zawody MTB XC różnią się od siebie. Wie o tym każdy, kto chociaż trochę zainteresował się tą dyscypliną, że o zawodnikach nie wspomnę. Mamy zatem tak podstawową różnicę jak ta (przypomnę dla niewtajemniczonych), że w XC ścigamy się po rundach ok 2 do 4 km, trasa jest bardziej techniczna i interwałowa i wymaga innego rodzaju wysiłku – w uproszczeniu; krócej, ale mocniej. W MTB XC trasa jest oznaczona i otaśmowana niemal na całej długości, tak więc nie sposób się zgubić. Zwłaszcza, że w polu widzenia poruszają się wciąż inni zawodnicy – za nami, przed nami. Kto wygrywa w XC? Na pewno zawodnik najlepiej przygotowany kondycyjnie + troszkę taktyki. Wysokiej klasy sprzęt może być pomocny. I tutaj dochodzę do moich spostrzeżeń jak XC ma się do maratonu MTB. Jakie elementy składają się na sukces?

1. Przygotowanie kondycyjne, czyli tzw. forma. Bez tego elementu nie można liczyć na wysoko punktowane miejsce. To oczywista oczywistość, więc nie będę się pastwił nad tym punktem.

2.Taktyka, czyli użycie nie tylko siły mięsni, ale czegoś równie ważnego, a nawet najważniejszego, czyli mózgu. Rozsądne rozłożenie sił na wysiłek trwający od 2 do 4 lub więcej nawet godzin. Trzymanie się zawodników, z którymi rywalizujemy. Wiedzieć, kiedy jechać w grupie i z kim, a kiedy i jak odjechać, zostawiając towarzystwo za sobą.

3. Uważność. Uważamy na znaki na drzewach, taśmy; na to czy mamy zapas płynów, czy należy go uzupełnić na kolejnym bufecie; czy nie robimy przekosów łańcucha; uważamy na koło jadącego przed nami i na gałąź nad nami, która może w najlepszym przypadku zerwać kask z głowy. Także na gościa za nami, który przy naszym najlżejszym zahamowaniu może wjechać na nas z tyłu. Jednym słowem uważamy na całą masę drobiazgów, gdyż przeoczenie jednego może zakończyć naszą radosną wyścigową jazdę.

Podsumowując: o ile zawody MTBXC uważam za trudniejsze wyzwanie pod kątem sportowym, biorąc pod uwagę przygotowanie kondycyjne i technikę jazdy, o tyle maratony wymagają większego przygotowania planu działania i dbałości o detale. Należy wcześniej rozegrać w głowie różne możliwe warianty i sytuacje.

A jak poszło mi tym razem w Szczecinie? Średnio. Najwyraźniej w tym sezonie zrobiłem jakiś błąd. Po kryzysie formy, który nadszedł około miesiąc temu, przez ostatni czas starałem się zbytnio nie forsować treningami, aby nie zniszczyć resztek rzeczonej formy. Wiadomo jednak, że ograniczeniem liczby treningów tejże formy się nie zbuduje. Pierwsze z dwóch 37 km okrążeń pokonałem względnie szybko w czasie 1:43, który dałby mi dawał mi drugie miejsce w M3 na dystansie 37 km, gdybym wcześniej zdecydował się na ten właśnie dystans. Niestety w tym sezonie zachciało mi się walczyć w klasyfikacji generalnej, a tu trzeba jechać dystanse maksymalne. Problem zaczął się na początku drugiego okrążenia. Tu dał znać o sobie brak wyjeżdżonych w ostatnim czasie kilometrów. Nadszedł mianowicie kryzys. Miałem nadzieję, że jak to bywa po około 15 minutach minie. Niestety był to mega kryzys. Dawno mi się nie zdarzyło, abym pod podjazdy strome, ale możliwe do wjechania wchodził na piechotę. Do tego w takich momentach, przy zmianie pozycji dodatkowo zaczynały łapać mnie skurcze w uda i łydki. Widziałem jak na delikatnym podjeździe, który normalnie pokonałbym 20-30 km/h moja prędkość spada do 8 km/h. W połowie drugiej rundy rozpadało się i wszyscy mieliśmy jeszcze błotko. Dzięki temu zaliczyłem już prawie zapomnianą przeze mnie atrakcję, czyli OTB na najbardziej stromym zjeździe na trasie. Ubłocony, ale zadowolony z tego, że dotarłem jednak cały na metę, zająłem 8 miejsce w M3 z czasem 3:54.

Po 4-ej z 6-iu edycji zajmuję 8 miejsce w klasyfikacji generalnej open oraz 6 miejsce w M3. To nawet nieźle, biorąc pod uwagę liczbę zawodników, bodaj około 100 w kategorii i kilkuset w open.

Marek w kategorii M2 zajął miejsce 17 z czasem 4:04.

Kolejna edycja Gryf MTB odbędzie się 16 sierpnia w Barlinku. Jest czas na regenerację i przemyślenia.

Poniżej zdjęcia.

Sławek

wtorek, 2 czerwca 2009

Puchar Wielkopolski - edycja III - Chodzież 24.05.2009

Następny dzień po maratonie w Bogdańcu, czekały nas zawody XC w Chodziezy. Udało mi się chyba względnie nieźle, gdyz zająłem miejsce w połowie stawki - 9 na 22, z czasem 1:17:28, co biorąc pod uwagę spadek formy jest wynikiem akceptowalnym.
Tym sposobem w Pucharze Wielkoplski zajmuję 5 miejsce w swojej kategorii.
Marek zajął miejsce 26 (na 31 zawodników) z czasem 01:19:42.
Wiesław Fidurski w kat. M3 zajął miejsce 4 (na 6 zawodników) , czas
Nasze zdjęcia z Chodzieży w powyzszej kolejnosci - ponizej.



Relacja w mtbnews

Relacja w xcmtb

Relacja w "Wielkopolskie rowerowanie"

Gryf MTB III - Bogdaniec - 23.05.2009

Kolejny wyścig spod znaku Gryfa Pomorskiego. Słabej jazdy ciąg dalszy. Zmęcznie się kumuluje.
Trasa wymagająca, interwałowa, 70 km.
Zdjęć jak dotąd brak. Wyniki ponizej:

ja - 13 miejsce (na 43) w kat. M3, czas 3:16
Marek - 12 m. (na 23) w kat. M2, czas 3:27

Po tym wyścigu spadłem o jedno miejsce w klasyfikacji generalnej open i zajmuję teraz miejsce 9, a w kat. M3 miejsce 7.
Marek (jedna edycja mniej) odpowiednio - 55 i 17 w M2.

S.

piątek, 22 maja 2009

Gryf MTB II - XC Szczecin

Pierwszy raz w cyklu Maraton Gryfa Pomorskiego odbyły się zawody XC. Trzeba przyznać, że trasa była poprowadzona bardzo ciekawie. W niektórych momentach wymagająca technicznie, a w 95% wymagająca kondycyjnie.
Nie zawiedli też organizatorzy. Opieka medyczna na trasie w razie „W””, fotografowie robiący zdjęcia, grupa sędziów skrupulatnie spisujących zawodników.
W kategorii open zająłem 10 miejsce. Na 29 zawodników swojej kategorii M3 zająłem miejsce 9, z czasem 1:29. Nie jest to wynik jakiego oczekiwałem. Był to wynik nieoczekiwanej niemocy, spowodowanej najwyraźniej dużą liczbą startów oraz treningów. Nie jestem przyzwyczajony do jeżdżenia na najmiększych przełożeniach, a tutaj było to częste zjawisko.
Marek w kategorii M2, z czasem 1:34, zajął 14 miejsce (na 34 zawodników).
W tygodniu przerwa od treningów. Kolejny weekend to maraton w Bogdańcu (Gryf MTB)oraz XC w Chodzieży (Puchar Wielkopolski). I w jednym i w drugim cyklu zbieram punkty, więc trzeba powalczyć, a przedtem troszkę zebrać siły..
W cyklu Gryfa po dwóch edycjach jestem na 8 miejscu w klasyfikacji generalnej open (na niemal 600 sklasyfikowanych osób), co jest całkiem fajne.
Zdjęcia z zawodów poniżej.






SD

wtorek, 12 maja 2009

Puchar Wielkopolski w Złotowie - 10.V.2009

Mało czasu, nie będzie długiej relacji. Trasa dobrze znana, w końcu wyścig na swojej ziemi. Konkurenci mocni, grunt błotnisty, dobry wyścig.

Bohater dnia - Rafał Dymek - 3 z 8 okrązeń biegiem z rowerem z zerwanym łańcuchem. Docenili to organizatorzy, fundując specjalną premię. Opłaciło się nie odpuszczać - 3 miejsce w Masters 2.


Kilka zdjęć zrobionych przez Marka poniżej.




SD

poniedziałek, 4 maja 2009

Family Cup Piła

W sobotę 2 maja odbyły się kolejne zawody z cyklu Family Cup – Amatorskie Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Górskim – eliminacje dla województw wielkopolskiego i lubuskiego.
LKS Drogowiec reprezentowany był przez Irka Gabrycha, Marka oraz mnie. Byli z nami także Andrzej Tomas (niezrzeszony) oraz Kazimierz Kowalski (Corratec Team).


Pogoda była idealna – bezchmurne niebo, ciepło, lekki wiaterek. Wpisowe 10 zł to kwota wręcz symboliczna. Tradycyjnie już w zawodach tego cyklu nie kazdy i nie zawsze zna harmonogram zawodów. Na początku poinformowano nas, że start weteranów nastąpi około 11.00, potem dotarły nas słuchy, że około 14.00, a w końcu nastąpiło to nagle około południa. You never know...
Na starcie ja, Kazik oraz Andrzej jako weterani i weterani starsi stanęliśmy wraz z juniorami, którzy zostali wystartowani minutę przed nami. Do pokonania mieliśmy 8 okrążeń o długości około 2,2 km każde. Od samego początku, już po pierwszych 10 metrach ustaliła się kolejność Piotr Nowacki z UKS Speeder z Piły (II miejsce w 2008 roku), Mariusz Grzywniak z Murowanej Gośliny (I miejsce w 2008 r.) oraz ja (III miejsce w 2008 r.). Na kolejnych okrążeniach Piotr Nowacki coraz bardziej umacniał się na prowadzeniu, a Mariusz Grzywniak na drugim miejscu. O pechu może mówić Kazik, który już na pierwszym okrążeniu złapał gumę, co zmusiło go do wycofania się z wyścigu.

Ponizej w kolejności: Piotr Nowacki, Mariusz Grzywniak i ja.



Moje trzecie miejsce wydawało się pewne i niezagrożone. Dublowalem kolejnych zawodników, gdy nagle na przedostatnim okrążeniu głośny syk uświadomił mi, że… złapałem gumę. Mając jednak świadomość dużej przewagi nad zawodnikami za mną postanowiłem kontynuować wyścig. Jazda na flaku wymaga dużego wysiłku, a poza tym istnieje spore prawdopodobieństwa zniszczenia koła i opony, które w tej klasie sprzęcie do tanich nie należą.



Około 200m przed metę dogonił mnie zawodnik z czwartej pozycji, z pilskiej drużyny mastersów „Kameleon”, który zaskoczył mnie niesamowicie pozytywnie, gdy zwolnił przed metą i pozwolił mi przekroczyć ją jako trzeciemu zawodnikowi. Jak później stwierdził wywalczyłem to trzecie miejsce, a przebita opona to tylko pech. To fakt, ale pech jest wkalkulowany w ten sport i nie każdy potrafiłby zachować się z taką klasą. Zawodnikiem tym był Krzysztof Kosmatka.
Jak było do przewidzenia Piotr Nowacki przyjechał pierwszy, a Mariusz Grzywniak drugi. Andrzej, zgodnie z zapowiedzią, podszedł do sprawy bardziej rekreacyjnie i nie walczył o miejsca w czołówce, ciesząc się jazdą na nowo zakupionym sprzęcie.



W kategorii seniorów rywali zdeklasował Irek, który od samego początku uplasował się na prowadzeniu i z okrążenia na okrążenie tylko zwiększał przewagę, ścigając się właściwie z samym sobą. Bez problemów zdobył pierwsze miejsce na podium. Marek zajął piąte miejsce.



Po wręczeniu dyplomów i pucharów odbyło się losowanie, podczas którego wygrałem ładną, dobrej jakości jesienną bluzę kolarską, a Irek rękawiczki.
Podsumowując: jeśli nie liczyć przebitych opon, impreza bardzo udana.


tekst: Sławek
foto: Tadeusz Dereszkiewicz

czwartek, 30 kwietnia 2009

Maraton Gryfa Pomorskiego - edycja I Szczecin 19.05

Gryf Maraton MTB w Szczecinie był podobny to tych z lat ubiegłych. Oznacza to, rzecz jasna, przewagę wrażeń pozytywnych, czyli: sympatyczną atmosferę, piękną trasę w Puszczy Bukowej i świetną pogodę. Minusy? Może trochę zbyt ubogi bufet i brak upominków przy wpisowym 50 zł. Ale nie to jest najistotniejsze. Najważniejsza jest ciekawa trasa i rywalizacja, a tych nie zabrakło.
Do wyboru były dystanse 37 km „wyścig” oraz 74 km „maraton”. Pomijam Gryfik 12 km – ten adresowany jest dla najmłodszych. Ponieważ w tym sezonie przygotowywałem się do dystansów najdłuższych, oczywiście długo wcześniej zdecydowałem się na Maraton. Udało zając mi się stosunkowo dobrą pozycję startową w jednym z pierwszych rzędów. Jest to o tyle dobre, że podczas pierwszych kilometrów nie traci się czasu na trudniejszych fragmentach trasy za nieco słabszymi kolarzami, gdy niektórzy schodzą z roweru na co trudniejszych podjazdach lub wywracają się w piachu.
Zaplanowałem sobie, aby tętno nie przekraczało 165, jednak od samego początku oscylowało w granicach 180 – 195. Nie dało się inaczej. Mocne tempo narzucone przez innych zawodników oraz duża ilość długich i stromych podjazdów nie dawało wyboru. Albo jedziesz mocno, żeby zająć przyzwoite miejsce na mecie albo jedziesz jako turysta. Wybrałem to pierwsze.

Pierwsze okrążenie ukończyłem w czasie około 1:45, co jak później sprawdziłem mogło dać mi podium, gdybym wybrał dystans 37 km, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę inne rozłożenie sił w przypadku jazdy na krótszym dystansie.
Drugie okrążenie rozpocząłem spokojnie, a gdy okazało się, że nikogo nie widzę za sobą, ani przed sobą spowodowało to wręcz niesamowite spowolnienie. W takich momentach zawodnikowi wydaje się, że i tak nie doścignie tych przed nim, ani że nie jest mu już w stanie zagrozić nikt za nim. Przez to około 15 km jechałem nazbyt wolno. Do tego doszły postoje przy bufetach, z których korzystałem przy każdej okazji z powodu obawy odwodnienia. Nie zapominałem również o jedzeniu. To wszystko spowodowało, ze na metę wjechałem w pełni sił. Ale nie o to chyba w tym chodzi. Powtórzyła się sytuacja z Murowanej Gośliny, gdzie ostatnie 15 km jechałem szybciej niż tuż po samym starcie. Cóż, trzeba z tych jazd po prosu wyciągnąć naukę na przyszłość.
Maraton ukończyłem na 10 miejscu w swoje kategorii z czasem 3:46, tracąc do pierwszego zawodnika 16 minut. Nie jest to dużo na trudnej trasie liczącej 74 km i da się nadrobić w kolejnych edycjach.
Trzeba tu dodać, że organizatorzy znacznie zmienili trasę porównaniu do poprzednich edycji. Jest chyba więcej długich podjazdów, a sama trasa jest bardziej dzika i mimo około 5 km fragmentu asfaltu, prowadzona jest w dużej części tzw. single trackami. Kilka technicznych zjazdów, kłody i wieczne błotka powodują, że człowiek się nie nudzi.
Kolejne zawody z serii Gryf MTB to zawody XC, także w Szczecinie w Puszczy Bukowej, 17 maja.

Sławek

piątek, 24 kwietnia 2009

MTB Marathon Murowana Goślina 19.04.2009

Pierwszy dla maraton w sezonie 2009 i jednocześnie mój pierwszy w życiu maraton giga. Deklarowane przez organizatorów 106 km okazało sie być w praktyce 112 km. Wielomiesięczne przygotowania dały efekt. Przetrwałem wyścig i nawet wjechałem na metę w pełni sił. Okazało się, że te właśnie siły rozłożyłem zbyt ostrożnie. Jakby nie było, pierwszy raz jechałem tak długi dystans, a pamiętałem z poprzednich lat do jakiego stanu zmęczenia można się doprowadzić na dystansie chociażby 60 km.
Dużym pozytywem były gratisy w ramach wpisowego np., skarpetki kolarskie Viking, które i tak zamierzałem kupić. Inne plusy to świetnie oznakowana trasa i napoje izotoniczne na bufetach do oporu.
Trasa w przeważającej części w 97% biegła po płaskim terenie. Te kilka km to Dziewicza Góra, gdzie przy podjazdach przednie koło potrafiło nawet chwilami tracić przyczepność. Mimo tego, że podjazdy te były zlokalizowane na około 90 km -95 km udało mi się je pokonać bez schodzenia z roweru. Ostatnie kilkanaście km jechałem prawie non stop 30 km/h – 35 km/h. Wjeżdżając na metę czułem, że mógłbym jechać dalej. Niestety, rozłożyłem siły zbyt ostrożnie, zostawiając sobie zbyt duży zapas.
Podsumowując: zająłem 23 miejsce w swoje kategorii (na 49 zawodników w tej grupie), co nie jest rewelacją. Jest za to nauką na przyszłośc. Zdobyłem tzw. punkty doświadczenia.
Marek zajął 65 miejsce na dystansie mega 74 km (na 167 zawodników).
Wiesław Fidurski był za to drugi w kategorii M5 na dystansie giga. Gratulacje!
Kazimierz Kowalski (nasz sprzymierzony z Corratec Team) był 4-ty na dystansie mega w kategorii M5. Również bardzo dobre miejsce!

Sławek

wtorek, 31 marca 2009

Puchar Wielkopolski - edycja I - Puszczykowo

I edycja Pucharu Wielkopolski przeszła do historii. Dopisała pogoda, a trasa była średnio mocno wymagająca (tak w sam raz jak na tę porę roku i poziom wytrenowania) i całkiem ładna.


Dla mnie pierwszy start w tym sezonie i pierwszy raz jako LKS Drogowiec (niestety spóźniła się dostawa tamowych koszulek). Na starcie była nas ponad setka masterów. W mojej kategorii – Masters I – sklasyfikowano 48 zawodników. Po 1 godzinie i 13 minutach zająłem 24 miejsce, zdobywając swoje pierwsze punkty (12).
W kategorii Masters III, prezes LKS Drogowiec Wiesław Figurski zajął dobre 8 miejsce (na 24 zawodników) z czasem 1:14. W kategorii Elita dzielnie walczył Szymon Minda, który ostatecznie zajął 28 miejsce (na 74 sklasyfikowanych). Trzeba tu dodać, ze w tej kategorii aż 30 zawodników nie ukończyło wyścigu.
Młodzież także walczyła dzielnie. Arek Nowacki jadąc w czołówce juniorów niestety zerwał łańcuch. Juniorzy młodsi: Dawid Stachurski, Paweł Dobieg i Bartek Wawrzon zajęli odpowiednio 5, 9 i 14 miejsce. Wśród młodzików 5 miejsce zajął Wojtek Wilgus.

wtorek, 24 marca 2009

Zaczyna się...

Zaczyna się wiosna, zaczyna się ściganie. W tym roku, razem z Markiem, startujemy w barwach LKS Drogowiec Złotów. W tym sezonie stawiamy na maratony giga. Ja dodatkowo będę starał się pościgać w XC, ale o tym niżej…

Pierwsza impreza, w której wezmę udział to właśnie zawody w XC, rozgrywane w ramach Pucharu Wielkopolski. Czas i miejsce – 29 marca Puszczykowo.
Ponieważ lepiej sprawdzam się w maratonach, nie przewiduję w tym przypadku podium. Aczkolwiek mimo wszystko w tym sezonie mam zamiar brać udział w całym cyklu i sprawdzić się jak wypadnę w klasyfikacji generalnej. Kolejne zawody Pucharu Wielkopolski odbędą się w Złotowie 10 maja. Poziom konkurencji jet tu wysoki, nie będzie lekko.

W kwietniu ponadto jedziemy na maraton do Murowanej Gośliny (19 kwietnia) oraz ja wybieram się do Szczecina na pierwszy w tym sezonie Maraton Gryfa Pomorskiego – 26 kwietnia. Tego samego dnia Marek weźmie udział Skandii w Chodzieży.
Co do Maratonu Gryfa, to w tym sezonie ten cykl będzie się liczył dla mnie najbardziej, a konkretnie klasyfikacja generalna.

Nowy sezon. Nowe barwy - nowy klub. Nowy Scott.